czwartek, 21 listopada 2013

Zbiór paru tekstów o miłości

Przez ostatnie 2 lata gromadziłam  sobie opisy, cytaty i fragmenty piosenek, które przybadły mi do gustu i chciałam się nimi z Wami podzielić. Oto część z nich:

– Nie mów – szybkim ruchem położyła mu palce na wargach. – Nie mów mi, czego chciałbyś i czego pragniesz. Bo może okazać się, że nie będę mogła spełnić twych pragnień, a to sprawi mi ból.

Magia jest wtedy kiedy splatamy dłonie, a nasze oczy mówią wszystko zamiast słów…

Związek w oczywisty sposób unieszczęśliwiał ich oboje, wiódł prosto ku wyniszczeniu, bolał i wbrew wszelkiej logice... trwał.

Tak dobrze jest mieć Ciebie obok,
tak przy tym trudno jest być z Tobą
tak łatwo zniszczyć to co mamy, w co my gramy?


Każdy wspólny rok w głowie tak kurewsko utkwił, że nie wiecie nawet jak wrócić na dawny szlak...

Bo kiedy nie ma Ciebie niewiele istnieje, wiem że tak trzeba,ale kurwa oszaleje teraz...

Nie mówie nic wszystko widzisz w moich oczach, nie musze dziś mówić Ci, że Cię kocham...

Jest tak samo, może tylko trochę smutno i nie mówisz dobranoc, i nie moge przez to usnac, i może troche pusto i znowu jest to rano, i znów uwierzyc trudno, że marzenia się spełniają...

Między nami nic nie było, pare nocy, troche wina, to za mało by Cię mieć...

Gdybyś zobaczył szczęście, które dzięki Tobie miała, nie odważyłbyś się jej tego odebrać.

I w pewnym momencie pada kilka nie potrzebnych słów. Nie wiesz co powiedzieć, nagle nie wiesz dokąd iść, nie wiesz nawet co pomyśleć.

Nie wiesz co czuję. Nie widziałaś mnie jak nie mogłam zebrać się z łóżka, bo dusiłam się łzami. Jak poduszka była mokra od wylanych uczuć, a na policzku odbijał się materiał prześcieradła. Nawet nie zdajesz sobie sprawy jak cholernie cierpiałam po jego odejściu, gdy nagle cały świat wydawał się obcy, każdy przechodzień podobny właśnie do niego, każda piosenka opowiadała o nim i nie było myśli, która nie uwzględniała by Jego osoby. Może zewnętrznie nic nie było widać, idąc po ulicy uśmiechałam się jak idiotka , ale wewnętrznie wszystko pękało, a pierwsza rysa poszła od serca.

Dziś przytulę Cię tylko po to, by zaraz odejść. Te uczucia nietrwałe i dlatego tak cenne. Tylko szkoda, że nasze serca nie są wymienne...

Nie przeciągaj pożegnania, bo to męczące. Zdecydowałeś się odejść, to idź.

Uważaj, żeby pewnego dnia nie poczuć za mocno. Uważaj, żeby pewnego dnia znów nie stracić za wiele.

Razem tak wiele, choć obiektywnie prawie wcale, ale piękna była każda chwila spędzona razem.

Spojrzała na zegarek. 23:23. ' dość ' szepnęła sama do siebie. Wyciągnęła zza łóżka swoją walizkę i spakowała najpotrzebniejsze rzeczy. Po cichu wyszła przez tylne drzwi. Szła długimi chodnikami przez ciche miasto. Jej twarz pokrywały chłodne krople łez, ale nie zatrzymywała się, ciągnęła za sobą ciężką walizkę. Tak ciężką, jakby dźwigała w niej Jego ciało. Dotarła na peron. Przejrzała możliwe naj...bliższe odjazdy. "Kraków" szepnęła, spojrzała na zegarek. "za trzy minuty" powiedziała przez łzy. Odwróciła się. przez zaszklone oczy zobaczyła Jego. Stał tak blisko, że wymieniali się już tylko oddechami. "Nie rób głupot" szepnął Jej do ucha. "to nie są głupoty" odpowiedziała płacząc. "Jesteś na tyle słaba, że uciekasz od własnych problemów"? "Nie! uciekam jak najdalej od takich frajerów jak ty! od takich typów, którzy potrafią ranić!" "i co zrobisz w tym Krakowie?" "Umrę, bez Ciebie" szepnęła wsiadając do pociągu.

Razem tak wiele, choć obiektywnie prawie wcale, ale piękna była każda chwila spędzona razem.

Każda droga w pewnym miejscu się rozwidla. Wybieramy różne drogi myśląc że kiedyś się spotkamy. Widzisz jak ktoś coraz bardziej się oddala, ale to nic. Jesteśmy dla siebie stworzeni, w końcu się spotkamy.

Nie chciała od niego nic, prócz bycia przy nim. Ten naćpany kretyn nigdy tego nie rozkminił..

Nie ważne jest to, że nie możesz być mój. Ważne jest to ile razy byłeś tylko dla mnie.

I namiętności zbyt często cię zwodzą
I życie kopie w dupę zbyt często za mocno
Ty nie czujesz żalu idziesz dalej naprzód
Bo wolisz iść i upadać niż żyć na kolanach pełen fałszu


Ludzie których potrzebujemy najbardziej są kilometry stąd...

Chora manipulantka i egoistka z przerostem ambicji i pieprzoną dumą w zanadrzu

Nie wiem jak opisać co czułem w tamtej chwili, jak bym zgubił się w jebanej mgle i poczuł że żyje na niby.

A potem sam się znajdzie powód, by zwątpić czy to się opłaca. Znajdziemy powód, by odchodzić. I sto powodów, żeby wracać.

Naprawdę cieszę się, że widzę ciebie znów
choć było tyle ciężkich chwil, tyle niepotrzebnych słów
tyle emocji złych, naprawdę mocnych słów
i nieudanych prób, przegranych, ciężkich prób.


Ona wyszła ,trzasnęła drzwiami miała w dupie że go zrani.

Zniknęło szczęście, a może nigdy go nie było. Być może Ciebie i mnie nigdy nic nie łączyło.

Przyszedł dzień na jej łzy, spakowałem plecak, chodź chciałem tu z nią być.

Związek na odległość, zazdrość z frustracją, leczyłem Polską Komunikacją,
Zaczynaliśmy kolacją, później seks i do domu, żeby zasnąć, ale było warto.


Gdybyś był, a nie bywał...

Nauczyłam się żyć sama, kochać samotność, choć nie mogłam patrzeć na to okno i pod prąd płynęłam parę razy, w sumie nie chciałam ku*wa, nie miałam żadnych pomysłów i mama nie była dumna, mnie zabijały już od środka te problemy, nagle przyszedł bez słowa, uśmiechnięty jak kiedyś.

Nie widziałam Cię już od miesiąca.
I nic. Jes­tem może bledsza,
Trochę śpiąca, trochę bar­dziej milcząca,
Lecz wi­dać można żyć bez po­wiet­rza.


Na sercu kamień, z ust cisza. Znów się nie znamy i mijamy wśród pytań.

Nie przyszedłem przepraszać za dzisiejszy wieczór. - A za co? - Za wszystko inne. Że poniosło mnie gdy Louis Ci się oświadczył. Że nie czekałem dłużej w Empire State Building. Że traktowałem Cię jak własność. Przepraszam.. Że nie wyznałem Ci miłości, gdy wiedziałem, że Cię kocham. Ale przede wszystkim przepraszam za to, że poddałem się kiedy Ty o nas walczyłaś.

Wydawała się twarda, zadziorna i silna, a w środku była krucha i niewinna

To nie kilometry tak bolą, tylko niepewność czy po ich przybyciu ktoś będzie jeszcze tam czekał.

Kiedyś opowiem Ci, jak puste były dni bez Ciebie, kiedy za towarzystwo robiła herbata, muzyka, koc i Twoje zdjęcie. Powiem Ci jak smakowały łzy i tęsknota, której nie dało się opisać słowami.

Nigdy nie zrozumiesz tego co działo się w mojej psychice...

Ona płakała gdy Ty wyjebane miałeś. Nie myslałeś o niej kiedy kurwa musiałeś.

Twoje oczy trochę smutne, chyba patrzą prosto w moje i nic nie mówisz znów, ja milczę też, ale oboje mówimy, Chyba chcę, lecz wybacz, wiesz, trochę się boję.

O miłości wiemy niewiele. Z miłością jest jak z gruszką. Gruszka jest słodka i ma kształt. Spróbujcie zdefiniować kształt gruszki.

Ona go odprowadza, on kupuje bilet, zostaje obietnica, ze to tylko na chwile...